Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarnogóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarnogóra. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Boka Kotorska, czyli uczta dla zmysłów

O Boce Kotorskiej powiedziano i napisano już wiele. Żadne słowa nie oddają jednak tego, co czuje człowiek obserwujący zachód słońca w tym właśnie miejscu. Spacer nadmorską promenadą w jednej zacisznych miejscowości położonych przy zatoce na długo zostaje w pamięci. Widoki dosłownie zapierają dech w piersi. Nie wierzycie? Oto namiastka (namiastka, bo na żywo wygląda to jeszcze lepiej):

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
Kotor to najbardziej znana, a więc i najmniej kameralna z miejscowości położonych nad zatoką. Turysta wybierający się w to miejsce, hałaśliwość i ruchliwość okolicy może jednak w pełni dobrać do swoich potrzeb. Wystarczy przemieścić się o kilka, góra kilkanaście kilometrów. Wybór malowniczych miasteczek jest spory. Morinj, Risan, Prčanj, Muo, Dobrota, Sveti Stasije, Perast... Z każdej z tych miejscowości widać piękną panoramę.

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
My odwiedziliśmy dwa ostatnie i dziś już wiemy, że Sveti Stasije (w którym pierwotnie mieliśmy zresztą mieszkać) to dokładne przeciwieństwo pulsującego życiem Kotoru. Coś dla lubiących ciszę, spokój i obcowanie głównie z tubylcami.
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
Perast to opcja pośrednia. Nie ma wprawdzie wielkiego zgiełku, ale turystów widać dużo częściej. Nie brakuje również zabytków z czasów Republiki Weneckiej, sklepików i klimatycznych knajpek na brzegu. 

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
Niesamowite wrażenie robią dwie położone nieopodal wysepki: św. Jerzego (nazywana również Wyspą Umarłych) i Matki Boskiej na Skale (jedyna sztucznie utworzona wyspa na Adriatyku, z barokowym kościołem).

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl

środa, 10 lipca 2013

Szekspir napisałby: KOT OR not kot

Białe, czarne, rude i szare. Jednolite, łaciate i pręgowane. Młode i sterane życiem. Chyba wszystkie koty Kotoru wyszły nam na spotkanie podczas naszej pierwszej wizyty w tym mieście. Jedne przyglądały się z ciekawością, drugie szukały kontaktu, jeszcze inne olewały nas ostentacyjnie, ale żaden nie uciekał. Zdawały się mówić "nawet najnudniejszy turysta jest ciekawszy niż miejscowy".

 

 

 

 


Kotor był drugim przystankiem na naszej czarnogórskiej trasie. Wpisane na listę Unesco miasto jest wizytówką całego regionu. Największą atrakcją jest oczywiście jego najstarsza część. Urokliwe wąskie uliczki, nieregularnie rozmieszczone place i piękne świątynie - wszystko położone nad przypominającą norweski fiord zatoką i otoczone z trzech stron górami. To nie przypadek, że całość powszechnie porównuje się do najpiękniejszych chorwackich miast nad Adriatykiem.

 



Ci, którym mało wrażeń w dzień, mają co robić również wieczorami. Miasto zasypia późno, kwitnie życie kulturalne. My trafiliśmy na uliczny spektakl. Na specjalnie udekorowanym na tę okazję placu odegrały go cztery postacie na szczudłach. Poruszył nie tylko dziecięcą część widowni. Przekaz był prosty i uniwersalny - przemijanie to coś naturalnego, cieszmy się życiem.

 

 

fot. Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl

wtorek, 9 lipca 2013

Skok przez cztery granice, czyli niełatwy los miłośników widoków

Pamiętacie kultowe komiksy o Kapitanie Żbiku? Bohaterowie jednego z albumów zrobili tytułowy "Skok przez trzy granice".


My na Bałkanach byliśmy od nich lepsi. W ciągu trzech godzin minęliśmy aż cztery przejścia graniczne, choć teoretycznie nie było to wcale konieczne. Dlaczego więc? Bo zachciało nam się malowniczej trasy. Taką doradził nam Bośniak Sanel, u którego mieszkaliśmy w Mostarze.

Pierwotnie zaplanowaliśmy zwiedzanie położonego w głębi lądu Trebinje i drogę prosto do Czarnogóry. Silniejsza okazała się jednak pokusa, aby zobaczyć leżący nad Adriatykiem Herceg Novi i przejechać wzdłuż wybrzeża.

Aby to zrobić, musieliśmy wjechać do Chorwacji. Niestety do głównej jej części, a nie południowego skrawka, oddzielonego od reszty niewielkim fragmentem Bośni (położone tam miasteczko Neum to dla Bośniaków jedyny fragment wybrzeża Adriatyku, dlatego od lat nie chcą go za żadne skarby oddać, sprzedać, ani nawet pożyczyć chcącym scalić swój kraj Chorwatom). To spowodowało, że zanim się obejrzeliśmy, przekroczyliśmy drugą tego dnia granicę i wjechaliśmy z powrotem do Bośni, czyli kraju, w którym nasza podróż tego dnia się rozpoczęła.

Kilkanaście kilometrów dalej - kolejne przejście. Znów bośniacko-chorwackie. Zabawa trwała w najlepsze, niczym na kolejce górskiej. Żeby się nie pogubić, zahaczyliśmy sobie o kwintesencję Chorwacji, czyli Dubrovnik (pisaliśmy o tym poprzednim razem). Potem mogliśmy już triumfalnie wjechać wreszcie do Czarnogóry... Poniżej mapka naszych "przejść". ;)

Nasz skok przez cztery granice
Zwiedzanie miasteczka Herceg Novi potraktowaliśmy w kategorii nagrody za niełatwą, ale dobrze wykonaną pracę. Nagroda wyglądała tak:

 

 



Wszystkie zdjęcia: Magdalena Kowalska / www.widzekadry.pl
Lada chwila ma być jeszcze piękniej. Boka Kotorska i wybrzeże w okolicach Budvy już na nas czekają...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...